Jak odnowić kolczyki

Mam takie kolczyki, które dał mi ktoś bliski. Bardzo je lubiłam do tego stopnia, ze gdy bigielek się ułamał poszłam do fachowców by mi to naprawili, jako że to srebrne kolczyki myślałam, że zrobią to ot tak bez problemu. Jednak usłyszałam, że naprawa będzie nie opłacalna. Uparłam się i nalegałam. W końcu mi je naprawiono.

kolczyki oplecione koralikami


Od jakiegoś czasu już zauważyłam na tyłach kryształków zielony nalot, nie wyglądało to ładnie, ale nim doszłam do tego poziomu mojego warsztatu koralikowego musiałam się z tym godzić.

Teraz udało mi się ładnie ukryć ten defekt i uatrakcyjnić moje ulubione kolczyki. Teraz jeszcze bardziej mi się podobają.

Użyłam koralików Toho i szklanych bicone. 

Szydełkowe maskotki

Zawsze podziwiałam zdolności innych, tak samo było z pracami szydełkowymi, zawsze patrzyłam na nie z zadumą i myślami, że ja takich nigdy nie stworzę. Temat maskotek był mi zupełnie obcy, tym bardziej, że kiedyś robienie czegoś co nie wiązało by się z zyskiem było nie do pomyślenia. Całe szczęście, że swoje postrzeganie pewnych rzeczy można zmienić. Tak oto dobrnęłam do etapu kiedy szydełkuję maskotki - właśnie ja!

Szydełko r.2. Włóczka podobna do Altin Basak bo wygląda na identycznie merceryzowaną, lekko połyskującą. Kurteczka prawdopodobnie jakaś wełenka, prawdopodobnie ponieważ mam parę włóczek bez etykietek. No i sukieneczka też jakaś miękka i połyskująca.

Nie mogąc znaleźć schematów na ubranka w necie sama eksperymentuje. Ostatnio zaprzątałam sobie głowę schematem na spodenki dla misia, bo i tym samym sposobem można i zrobić nogi, ale nigdzie nie znalazłam. Jedyne co to wpadłam na tutorial zrobienia szydełkowych spodni dla osoby dorosłej, cóż pomyślałam, że przejrzę. Nie był to głupi pomysł mimo iż spodnie a nogi maskotki robi się inaczej, to trochę mi to pomogło, przy okazji sama dodałam sposoby wykończenia od siebie i wyszło - dobrze :)

Szydełko r.4. Włóczka Himalaya. Ponczo - tak jak powyżej z tą różnicą, że zmieniłam szydełko na r.3. 

Duża ośmiorniczka

Nigdy bym nie pomyślała, że szydełkowanie stanie się dla mnie czymś oczywistym i prostym. Dotąd obstawałam mocno przy drutach, ale odkąd szydełkuję nie mogę sobie wyobrazić innych wzorów na druty i mam wrażenie, że niejako trochę zapomniałam jak się na nich robi, ale tak to jest gdy coś innego skradnie ci serce.

Dziś duża różowa ośmiorniczka.
Robiona na szydełku 3.5 mm, włóczka bazowa nieznanego pochodzenia, prawdopodobnie akryl. Oczka z guzików, a ozdoba na głowie z użyciem resztki Alize Bella.


No i wspomnienie pięknej jesieni.



Powrót do sutaszu

Tak naprawdę to nie porzuciłam sutaszu, ale nieco go zaniedbałam. Sutasz jest wymagający, praco i czasochłonny. A ja osoba nie potrafiąca usiedzieć przy jednym projekcie za długo musiałam co chwilę zmieniać sobie zajęcie.

Projekt kolczyków z dzisiejszego postu zaczęłam dokładnie pół roku temu. Początkowo były to sztyfty. Jednak ja i sztyfty nie lubimy się za bardzo, stąd pojawił się pomysł na kolczyki w sutaszu.


Prawdę mówiąc pół roku przerwy nad projektem to niezbyt dobry pomysł, ale wybrnęłam z niego bez szwanku :)

Przy okazji kolczyków udało mi się również ukończyć projekt naszyjnika, który też zaczęłam ok pół roku temu.
Szczerze chyba moja przyjaciółka zajmująca się sutaszem mnie natchnęła.



A jak już tak temat krąży wokół sutaszu to na koniec bonus, mój prezent, który dostałam w ramach wymianki w grupie sutaszowej od Kingi Sekuły.


A ja podarowałam innej osobie (w ramach wymianki) te oto indiańce.