Przejdź do głównej zawartości

Posty

Haft koralikowy - spinki i broszki.

Kochani bardzo trudno prowadzić mi regularne wpisy gdy jest tyle do zrobienia. Ostatnio dużo szydełkuję, a większe projekty wymagają poświęcenia większej ilości czasu co skutkuje tym, że muszę po prostu z czegoś zrezygnować, bo sama nie daję rady robić tylu rzeczy naraz. Reasumują trochę się zaniedbałam w pisaniu postów, ale dalej będę je pisać tylko w takich dłuższych odstępach.
W każdym razie już przechodzę do tematu głównego tego posta.
Pewne okoliczności zmuszają do tego by zająć się czymś w czym mistrzem nie jesteś, ale jeśli znajoma prosi i wierzy w ciebie to jest to bardzo motywujące. Tak właśnie od pewnego czasu pomiędzy szydełkowaniem szlifuję haft koralikowy. Dzięki temu miałam możliwość podziwiania pięknych prac innych artystów i szukania swoich dróg na wykonanie pracy.
Tak wpadłam na pomysł wykonania spinki do włosów imitującą kokardkę. Nie było łatwo, ale się udało.


Jednak nim zabrałam się za tę spinkę do włosów to spróbowałam swych sił w zrobieniu broszki, która miała…
Najnowsze posty

Jak odnowić kolczyki

Mam takie kolczyki, które dał mi ktoś bliski. Bardzo je lubiłam do tego stopnia, ze gdy bigielek się ułamał poszłam do fachowców by mi to naprawili, jako że to srebrne kolczyki myślałam, że zrobią to ot tak bez problemu. Jednak usłyszałam, że naprawa będzie nie opłacalna. Uparłam się i nalegałam. W końcu mi je naprawiono.



Od jakiegoś czasu już zauważyłam na tyłach kryształków zielony nalot, nie wyglądało to ładnie, ale nim doszłam do tego poziomu mojego warsztatu koralikowego musiałam się z tym godzić.

Teraz udało mi się ładnie ukryć ten defekt i uatrakcyjnić moje ulubione kolczyki. Teraz jeszcze bardziej mi się podobają.

Szydełkowe maskotki

Zawsze podziwiałam zdolności innych, tak samo było z pracami szydełkowymi, zawsze patrzyłam na nie z zadumą i myślami, że ja takich nigdy nie stworzę. Temat maskotek był mi zupełnie obcy, tym bardziej, że kiedyś robienie czegoś co nie wiązało by się z zyskiem było nie do pomyślenia. Całe szczęście, że swoje postrzeganie pewnych rzeczy można zmienić. Tak oto dobrnęłam do etapu kiedy szydełkuję maskotki - właśnie ja!


Nie mogąc znaleźć schematów na ubranka w necie sama eksperymentuje. Ostatnio zaprzątałam sobie głowę schematem na spodenki dla misia, bo i tym samym sposobem można i zrobić nogi, ale nigdzie nie znalazłam. Jedyne co to wpadłam na tutorial zrobienia szydełkowych spodni dla osoby dorosłej, cóż pomyślałam, że przejrzę. Nie był to głupi pomysł mimo iż spodnie a nogi maskotki robi się inaczej, to trochę mi to pomogło, przy okazji sama dodałam sposoby wykończenia od siebie i wyszło - dobrze :)


Duża ośmiorniczka

Nigdy bym nie pomyślała, że szydełkowanie stanie się dla mnie czymś oczywistym i prostym. Dotąd obstawałam mocno przy drutach, ale odkąd szydełkuję nie mogę sobie wyobrazić innych wzorów na druty i mam wrażenie, że niejako trochę zapomniałam jak się na nich robi, ale tak to jest gdy coś innego skradnie ci serce.

Dziś duża różowa ośmiorniczka.
Robiona na szydełku 3.5 mm, włóczka bazowa nieznanego pochodzenia, prawdopodobnie akryl. Oczka z guzików, a ozdoba na głowie z użyciem resztki Alize Bella.


No i wspomnienie pięknej jesieni.


Powrót do sutaszu

Tak naprawdę to nie porzuciłam sutaszu, ale nieco go zaniedbałam. Sutasz jest wymagający, praco i czasochłonny. A ja osoba nie potrafiąca usiedzieć przy jednym projekcie za długo musiałam co chwilę zmieniać sobie zajęcie.

Projekt kolczyków z dzisiejszego postu zaczęłam dokładnie pół roku temu. Początkowo były to sztyfty. Jednak ja i sztyfty nie lubimy się za bardzo, stąd pojawił się pomysł na kolczyki w sutaszu.


Prawdę mówiąc pół roku przerwy nad projektem to niezbyt dobry pomysł, ale wybrnęłam z niego bez szwanku :)

Przy okazji kolczyków udało mi się również ukończyć projekt naszyjnika, który też zaczęłam ok pół roku temu.
Szczerze chyba moja przyjaciółka zajmująca się sutaszem mnie natchnęła.



A jak już tak temat krąży wokół sutaszu to na koniec bonus, mój prezent, który dostałam w ramach wymianki w grupie sutaszowej od Kingi Sekuły.


A ja podarowałam innej osobie (w ramach wymianki) te oto indiańce. 


Ośmiorniczki dla wcześniaków

Od jakiegoś czasu śledzę Qrkoko, to właśnie u niej na blogu po raz pierwszy przeczytałam o akcji "ośmiorniczki dla wcześniaków".


Szczerze? Przeczytałam, pomyślałam - "no fajnie". No i tyle poszłam dalej... ale zaczęło się rodzić w mej głowie pytanie, czemu by nie spróbować.
Bałam się dołączyć do grupy na fb, bo przecież jeśli by mi się nie udało nic stworzyć byłoby mi głupio. 

Początkowo nie umiałam rozgryźć schematu i robiłam bardziej eksperymentalnie na tzw. czuja. Cóż, ośmiorniczka wyszła jaka wyszła, ale każda kolejna była lepsza. 

Tak właśnie poszerzyłam swoje horyzonty w szydełkowaniu. W międzyczasie wyszydełkowałam dwie poszewki na poduszkę. Pokażę je następnym razem.

A tu link, gdzie znajdziecie więcej informacji na temat akcji KLIK.

Szycie - to jednak jest miłość

Choć sporą część czasu poświęcam tworzeniu biżuterii, to jednak szycie jak już zacznę, pochłania mnie bez reszty. Szczerze przyznam, że w wielu przypadkach jest tak, że pomysłów jest bez liku, ale jeśli chodzi o realizację to już jest gorzej.

Lubię eksperymenty, Ci co śledzą moje posty wiedzą, że tak jest. Ten tydzień i zeszły to tydzień prawdziwie eksperymantalnie twórczy. Dostałam od mamy grubą tkaninę obiciową, prawdopodobnie była to nieudana próba uszycia zasłon przez krawcowe. Tkanina piękna, mocna i ładnie zdobiona. Dobrze by było ją wykorzystać, kiedyś - pomyślałam. I zostawiłam w reklamówce.


Czasem nudzę się jedną i tą samą czynnością, nie mogę usiedzieć przy dzierganiu bransoletki muszę w międzyczasie tworzyć też inne rzeczy, taka już jestem inaczej mnie to męczy. Tak więc przy jednej z takich okazji postanowiłam wyjąć z reklamówki tkaninę i ją popruć, bo była pozszywana, a ja chciałam ją w kawałkach by ułatwić sobie późniejsze szycie. Poprułam, poskładałam i odłożyłam.
W pl…