Rysunek żurnalowy - moja przygoda

Chodząc na mój indywidualny kurs szycia miałam myśl kiedyś nauczyć się rysunku żurnalowego. Jednak przy swojej niekorzystnej sytuacji życiowej mogłam sobie pozwolić tylko na zajęcia z szycia.

Sytuacja odmieniła się kiedy odważyłam się przyjść na warsztaty Juki organizowane w Warszawie. Tam dowiedziałam się o kursie kwalifikacyjnym, na którym obecnie jestem i szczęśliwie okazało się, że mamy też rysunek żurnalowy.

Trochę żal mi tych 4 lat spędzonych na studiach. Po nich dalej miałam problemy z anatomią, jeśli chodzi o rysowanie, a tu gdzie jestem obecnie nauczyłam się i zrozumiałam o co chodzi. Prace wychodzą mi lepiej i czuję się pewniej. Myślę że to od tego kursu powinnam zacząć swoją przygodę, jednak sprawy potoczyły się inaczej, ale tak czy siak trafiłam na ten kurs z czego bardzo się cieszę.

Ludzie których tam poznałam i ta atmosfera na zajęciach, coś cudownego, coś czego nie żałuję.

Co prawda daleko mi do mistrza rysunku, ale jak to mówią moi znajomi "progress jest" :)


Przedstawione prace są z pracami bieżącymi, swoje pierwsze żurnale pokażę w kolejnym poście.

Komentarze

Piękne widać,że dużo pracy w to włożyłaś :)